Pewna kobieta miała trzy córki. Najstarsza Jednooczka miała jedno oko, najmłodsza Trójoczka miała troje oczu, zaś średnia Dwuoczka miała dwoje oczu jak większość ludzi. Dwuoczka była znienawidzona zarówno przez matkę jak i siostry. Babka autorki miała dwa lata, gdy zgodnie z chińską tradycją matka połamała jej kości stopy i skrępowała palce. Gdy dziewczynka błagała, by rozwiązać bandaże, matka z płaczem wyjaśniała, że robi to dla jej szczęścia. Dzięki temu babka wyrosła na lokalną piękność i stała się konkubiną generała. Mama jest trzy razy starsza od córki. Za 16 lat córka będzie miała tyle lat, ile jej mama miała przed szesnastu laty. Ile lat mają obecnie? Spotkała tam boginię córki Keleosa, które jednak nie rozpoznały jej. Demeter została ugoszczona na dworze. W ramach podziękowania nierozpoznana przez nikgoo bogini zajmowała się najmłodszym synem pary królewskiej. Dziecko było chorowite, więc hartowała je w ogniu. Zauważyła to jednak Metanejra, królowa i matka chłopca. Na miejscu była też 34-letnia matka, która miała rany cięte. Trafiła do szpitala, nie została dotąd przesłuchana. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - przekazał Bar. Z miłości do córki wybaczyła mężowi. Po torturach rozpuszczono ją w kwasie. Data utworzenia: 12 sierpnia 2023, 9:00. Jej zwłoki rozpuszczały się w kwasie trzy dni. Kadź wypełniona 50 . Dziewczynka wałęsała się po klatce schodowej, podczas gdy matka siedziała pijana w domu. Kobieta miała prawie 3 promile policjanci otrzymali zgłoszenie o błąkającej się po klatce schodowej niepełnosprawnej dziewczynce. Zauważył ją jeden z mężczyzn remontujących mieszkanie w bloku, w którym mieszka 11-letnia dziewczynka ze swoją 42-letnią matką. Mężczyzna zaczął szukać rodziców nieletniej. Gdy dotarł do mieszkania, zastał w nim kompletnie pijaną, leżącą na podłodze matkę dziecka. Od razu powiadomił o sytuacji później funkcjonariusze pojawili się na miejscu. Z kobietą nie było kontaktu, a badanie przeprowadzone alkomatem wykazało prawie 3 promile alkoholu. 42-latka “zajmowała się” w tym czasie swoją niepełnosprawną córką, która wymaga stałej miejscu pojawili się także pracownicy socjalni z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w została zatrzymana i przetransportowana do policyjnego aresztu, a dziewczynką na ten czas zajął się pracownik Powiatowego Centrum Opieki w Lubinie. O zdarzeniu został poinformowany sąd rodzinny. 30. stycznia 2022 Zaginiona córka: Połączenie rodzin w Polsce Musiało upłynąć prawie 80 lat, aby się poznały: 79-letnia Maria z Polski do niedawna nie wiedziała, że ma rodzeństwo w Niemczech. Z kolei jej młodsza o trzy lata siostra Ursula wyrosła na wspomnieniach matki o Marii, która od dawna szukała zaginionej córki i całe życie za nią tęskniła. Dzięki badaniom polskiego historyka i wsparciu Arolsen Archives, siostry mogły się po raz pierwszy spotkać „wirtualnie”. Przed ekranami siedzą Maria i Ursula ze swoimi bliskimi. Dzieli je kilkaset kilometrów. I sprawy techniczne. Ktoś musi pomóc w połączeniu, ustawić kamerkę, włączyć dźwięk. Żeby siostry, które widzą się po raz pierwszy w życiu, mogły się sobie jak najlepiej przyglądnąć. Czy są podobne? Gertrud musiała uciekać bez córki Młodsza Ursula mieszka w Niemczech. Swoją siostrę Marię zna tylko z fotografii w torebce mamy Gertrud Koch. Maria jest dziś bardzo podobna do swojej matki, Urszula od razu to rozpoznaje. „Moja Brigittilein” – tak Gertrud mówiła o swojej pierwszej córce, ponieważ Maria urodziła się jako Brigitte Koch 7 grudnia 1942 roku w Breslau. Gertrud straciła Brigitte z oczu pod koniec 1944 roku w wyniku wybuchu bomby i wkrótce potem musiała uciekać. Mimo intensywnych poszukiwań nigdy nie odnalazła córki. Gertrud przez lata szukała zaginionej córki: apel w gazecie (ok. 1950 r.) ze zdjęciem Brigitte w dolnym rzędzie po lewej stronie (w ramce). Brigitte stała się Marią Brigitte trafiła do sierocińca, a później została adoptowana przez polskie małżeństwo. Tak stała się Marią. Adopcyjny ojciec Marii, prawnik, na krótko przed adopcją zmienił jej dane na „Brigida Widiger”, aby zatrzeć wszelkie ślady jej pochodzenia. Kiedy Maria skończyła 18 lat, rodzice powiedzieli jej, że jest adoptowana. Ojciec zaznaczył jednak: „Nie szukaj informacji, bo nic nie znajdziesz”. Pasjonat historii bada sprawę tajemniczego sierocińca To, że Marii udało się w końcu odkryć swoją prawdziwą tożsamość, jest również zasługą lokalnego pasjonata historii Dariusza Giemzy z Polski, który od dawna bada tajemniczą historię byłego domu dziecka w jego rodzinnych Dusznikach Zdroju (dawniej: Bad Reinerz, Śląsk). Tam przez kilka lat przebywała Maria. Dariusz zebrał wiele informacji i dokumentów, aby wydobyć na światło dzienne prawdziwe pochodzenie dzieci z domu. »Poznanie historii tych dzieci stało się dla mnie wyzwaniem. Tajemnice i zagadki oraz ich odkrywanie prowadziły mnie przez te lata do niesłychanych odkryć. Były to ciężkie lata pracy, nieprzespane noce i przedzieranie się przez dziesiątki archiwów.« Maria, zdjęcie z około 1948 r (Fot. archiwum prywatne) Dawny sierociniec w Dusznikach Zdroju. (Fot. archiwum prywatne) Fałszywe tożsamości Dom Dziecka Sióstr Notre Dame w Bad Reinerz (Duszniki Zdrój) na Śląsku przyjął pod koniec wojny w 1945 r. niemieckie dzieci z bombardowanych miast, głównie z Wrocławia. Mieszkały tu również dzieci polskich matek, sprowadzonych w te okolice przez niemieckich nazistów jako robotnice przymusowe. Większość dzieci opuściła dom w 1948 r. z nowymi nazwiskami i tożsamością. Część z nich została adoptowana przez polskie rodziny. Nowe informacje o biologicznej matce Córka Marii przeczytała w gazecie artykuł o badaniach Dariusza i skontaktowała się z nim, mając nadzieję, że może on będzie wiedział coś o pochodzeniu jej matki. Wspólnie odkryli, że „Brigida Widiger” i „Brigitte Koch” muszą być tą samą osobą – zgadzała się nawet data urodzenia. Dariusz dowiedział się, że biologiczna matka Marii, Gertruda Koch, uciekła do Bawarii. W grudniu 2020 roku Maria i Dariusz zwrócili się do Arolsen Archives w poszukiwaniu informacji o Gertrudzie. » Z pomocą władz sfałszowano moje dane osobowe i wystawiono dla mnie nowe dokumenty. Szukała mnie moja prawdziwa matka Gertrud Koch. Ale sama nie mogłam uzyskać żadnych informacji, ponieważ nie mam zaświadczenia o adopcji. « Z wniosku Marii wysłanego do Arolsen Archives Arolsen Archives znalazły młodszą siostrę Ponieważ praca Arolsen Archives koncentruje się na ofiarach prześladowań hitlerowskich, w naszych zbiorach znajduje się niewiele informacji o Niemcach z terenów dzisiejszej Polski. Niemniej jednak znaleźliśmy ważny dokument, który pozwolił naszemu zespołowi rozpocząć poszukiwania: na liście dzieci, które przebywały w domu dziecka w Dusznikach Zdroju w latach 1945/1946, wymieniona jest Brigitte – i ówczesny adres Getrud w Bawarii. Udało nam się więc za pośrednictwem władz niemieckich odnaleźć jej drugą córkę, młodszą siostrę Marii, Ursulę. Maria i Ursula zaczęły pisać i dzwonić do naszego zespołu poszukiwawczego. Przesłały zdjęcia i podzieliły się swoimi historiami i wspomnieniami. W końcu nawiązały ze sobą bezpośredni kontakt i zaaranżowały pierwsze spotkanie w formie wideokonferencji. „Moja mama zawsze tęskniła za Brigitte“ Urszula wychowała się na wspomnieniach matki o "Brigittilein". Nie przypuszczała, że pewnego dnia spotka zaginioną starszą siostrę. Zapytaliśmy ją, co matka powiedziała jej o Brigitte/Marii i jakie to uczucie, gdy tajemnica zaginionej siostry zostaje w końcu rozwiązana. Co będzie dalej? Za Marią, Urszulą i ich rodzinami ekscytujący rok. Z nowych kontaktów cieszą się również ich dzieci, siostrzenice, bratankowie i przyjaciele. Już teraz planują spotkanie na żywo. Możliwe, że odbędzie się w Polsce wiosną 2022 roku. Być może siostry spotkają się nawet we Wrocławiu (dawniej: Breslau) w domu, w którym Brigitte mieszkała ze swoją matką Gertrud i dziadkiem. Maria (w środku) odwiedziła swój dawny sierociniec w 2021 r. wraz z córką (3. od prawej), synem (2. od prawej) i Dariuszem Giemzą (z prawej), aby dowiedzieć się więcej o jej historii. Została przyjęta przez burmistrza Dusznik Zdroju i jego żonę (z lewej). Dariusz Giemza pozostaje z nimi w kontakcie. Cieszy się, że wraz z Arolsen Archives udało mu się rozwiązać kolejną rodzinną zagadkę związaną z sierocińcem w jego rodzinnym mieście. I jeszcze wiele losów czeka na wyjaśnienie: Na liście Dariusza jest ponad 200 nazwisk dzieci o fałszywych tożsamościach. Będziemy kontynuować poszukiwania! Jakiś czas temu udostępniłam na naszym FB, krótką informację na temat tego, że nowe badania zdają się sugerować, że płeć potomstwa może mieć jakiś związek z ciśnieniem matuli przed zajściem w ciążę – matki córek miały bowiem przed ciążą niższe ciśnienie niż matki synów (nie przekładajcie tego od razu na siebie, pamiętajcie, że tam statystyka i regularne badania ciśnienia odchodziły). Wpis ten cieszył się sporą popularnością i wzbudził mocne poruszenie. Wcale się temu nie dziwię, bo jest jakaś presja społeczna na spłodzenie potomstwa płci obojga – wszak każdy kto oczekuje na drugiego potomka słyszy od postronnych życzenia parki, bo jak parki nie ma to lud nie wie co powiedzieć. Wiem o tym doskonale, bo: samej zdarzyło mi się być w ciąży mój biedny tata niemalże kondolencje od kumpli z pracy dostawał gdy poinformował, że urodziłam się – ja – trzecia z kolei córka. Co zatem decyduje o tym jakiej płci będzie dziecię? Oczywistym jest, że zestaw genetyczny niesiony przez ojcowskiego plemnika, niemniej sprawdźmy czy naukowcom udało się wymyślić coś jeszcze ciekawego. Zacznijmy od tego co wiedzą chyba wszyscy – tak się bowiem składa, że generalnie chłopcząt rodzi się więcej niż dziewcząt, bowiem na około 105-106 narodzin chłopięcych przypada 100 narodzin dziewczyńskich, co jak sugeruje jedna z hipotez może wynikać z tego, że chłopcy są w okresie pre- i postnatalnym obarczeni nieco większym ryzykiem zgonu niż dziewczynki, a zatem większa ilość narodzin chłopięcych, może stanowić przejaw mechanizmu gwarantującego to że później w okresie rozpłodowym będzie plus minus po równo mężczyzn i kobiet. Co jednak może korelować z prawdopodobieństwem urodzenia syna lub córki? Cóż… kiedyś natrafiłam na informację, że w XVIII wieku we Francji uważano ponoć, że dziewczynki pochodzą z lewego jądra, a chłopcy z prawego, więc dla potrzeb spłodzenia syna należało jakoś zablokować sobie lewe jądro… Tego typu mniej lub bardziej wesołych koncepcji pojawiło się zresztą na przestrzeni wieków znacznie więcej – całe zatem szczęście, że dziś mamy naukowców i ich… równie wesołe pomysły, dzięki którym mogę was teraz zaprosić na przegląd fascynujących, acz chwilami wyjątkowo dziwacznych ciekawostek na ten temat. I tak oto – badanie, które polegało na przeanalizowaniu drzew genealogicznych sięgających 1600 roku i obejmujących 556 397 członków niemalże 1000 rodzin z Europy i Ameryki Północnej wykazało, że jest większe prawdopodobieństwo, że mężczyzna będzie miał syna jeśli ma braci i córkę jeśli ma siostry. U kobiet nie zauważono natomiast żadnej zależności pomiędzy posiadaniem braci lub sióstr, a prawdopodobieństwem rodzenia dzieci określonej płci. Co więcej autorzy tej pracy pokusili się także o próby wyjaśnienia fenomenu powojennego – po wojnach często obserwuje się bowiem zwiększenie ilości narodzin chłopięcych. Według nich może to być to związane częściowo z tym, że w rodzinach z tendencjami do płodzenia synów istniała większa szansa na to, że przynajmniej część z licznej gromady braci wróci z frontu i odda się aktom radosnego przekazywania tejże tendencji dalej w populację. Tymczasem w rodzinach w których dominują córki prawdopodobieństwo, że jedyny syn wróci z frontu było po prostu mniejsze, więc mężczyźni z tendencjami do płodzenia synów zaczynali dominować w populacji. Czy w tej hipotezie leży ziarno prawdy – nie wiemy – ale na pewno jest ona interesująca. Z synami związana jest zresztą jeszcze jedna bardzo ciekawa koncepcja bowiem w badaniu w którym analizowano płeć 1 403 021 dzieci urodzonych 700 030 duńskim parom zasugerowano, że rodzicom którzy powitali na świecie jako pierwszego i/lub drugiego syna nieznacznie, bo nieznacznie, ale jednak zwiększa się prawdopodobieństwo, że kolejny potomek również będzie płci męskiej. Co więcej z każdym kolejnym potomkiem płci męskiej prawdopodobieństwo to nadal nieznacznie rosło i tak po 2 synach prawdopodobieństwo, że kolejny też będzie miał przyrodzenie wynosiło 51,6%, po trzech 52,4%, a po czterech 54,2% . U par którym urodziły się córki – tego typu zależności nie obserwowano. Innymi słowy jest maciupeńka szansa, że jeśli już zaczęliście mieć synów to synów mieć będziecie, ale pamiętajcie też, że tutaj bazowano na monstrualnej liczbie danych (prawie półtora miliona dzieciorów!) i choć efekt był istotny statystycznie to jednak był dla tej monstrualnej grupy niewielki, w związku z czym jeśli marzycie o córce – nie rezygnujcie z marzeń, bo w skali waszej małej rodziny prawdopodobieństwo spłodzenia córki nadal jest bliskie 50:50. Dodatkowo wasz wiek też może mieć jakieś znaczenie – zauważono bowiem, że nastoletnim rodzicom częściej rodzą się synowie (53%), natomiast rodzice powyżej 40 roku życia częściej miewają córki – jedynie 35% dzieci urodzonych dojrzałym rodzicom to chłopcy. Muszę jednak nadmienić, że tutaj analizowano wyłącznie płeć pierworodnych dzieciąt – kolejnorodne jak to zwykle w ich życiu bywa – zostały olane więc nie wiemy jak to z nimi jest, być może tak samo, a być może inaczej. Skąd jednak wynika taka nagła drastyczna różnica w proporcji płci u starszych świeżo upieczonych rodziców? Ano w sumie to nie wiadomo, acz jedna z kilku hipotez krąży wokół tego o czym wspomniałam wcześniej, czyli jest możliwe, że płody płci męskiej są bardziej wrażliwe i trudniej im zmierzyć się chociażby z drobnymi zmianami w DNA powodowanymi wiekiem obojga rodziców albo nie-tak-do-końca-tryskającym-zdrowiem organizmem dojrzałej matki znanej też jako rycząca czterdziestka, która jakby nie patrzeć zwykle nie dorównuje poziomem witalności nastolatce czy dwudziestolatce. Mamy też sporo danych sugerujących, że po wydarzeniach mocno stresujących i traumatyzujących, czyli np. trzęsieniach ziemi, kataklizmach (w tym także takich jak wielki smog londyński), atakach terrorystycznych, kryzysach ekonomicznych lub okresach głodu na świat przychodzi więcej dziewcząt. Przy czym tutaj mechanizm również jest kwestią nie do końca wyjaśnioną i zapewne złożoną – wiemy bowiem, że po jednym z japońskich trzęsień ziemi zaobserwowano zmniejszenie ruchliwości plemników u mężczyzn którzy kataklizm przeżyli, co samo w sobie może wpływać na zmianę w normalnej proporcji pomiędzy płciami. Tym niemniej organizm kobiety i jego reakcja na stres też nie pozostają bez znaczenia bowiem zaobserwowano chociażby to, że kobiety, które mają pracę serwującą notoryczny i wysoki poziom stresu częściej rodzą dziewczynki. W przypadku zaś okresów głodu, być może daje o sobie znać jakiś hipotetyczny mechanizm preferujący dziewczynki ze względu na to, że teoretycznie wychowanie potomka płci męskiej do okresu w którym będzie mógł rozsiać nasze geny dalej wymaga większych zasobów i nakładów niźli wychowanie potomkini. To zresztą mogłoby się, przynajmniej częściowo pokrywać z badaniami na temat diety matki, a płci dziecka – matule (zdrowe nieotyłe pierworódki) które przed zajściem w ciąże miały diety wysokoenergetyczne nieco częściej miały synów, zaś te które miały diety o niskiej kaloryczności nieco częściej rodziły córki i choć to badanie wzbudziło sporo kontrowersji to podobne obserwacje pochodzą również ze świata zwierząt – gdzie dobrze odżywione samice częściej miewają potomków płci męskiej, zaś te nieco gorzej płci żeńskiej. Inna sprawa, że niektóre badania zasugerowały także to, że kobiety, których dieta jest bogata w potas częściej mają synów, zaś kobiety których dieta jest bogata w wapń i magnez – córki. Było nawet takie badanie w którym udział wzięło 21 kobiet pragnących córki, którym to badacze wręczyli zestawy do rozpoznawania owulacji, zakazali oddawaniu się uciechom cielesnym przez 2 dni przed owulacją i nakazali jeść rzeczągwy bogate w wapń i magnez i niebogate w sód i potas przez 9 tygodni przez próbą zajścia w ciąże. 16 z tych kobiet urodziło córki, więc teoretycznie metoda zadziałała, ale jest to naprawdę niewielka grupa badawcza więc nie ma się co ekscytować, zwłaszcza, że w innych badaniach tego nie powtórzono. Także lepiej chyba po prostu jeść to co się lubi bez sprawdzania ile ma potasu i z radością oddawać się aktom prokreacji… Zwłaszcza, że żeby sprawę jeszcze bardziej skomplikować to włoskie badania sugerują, że jest zależność pomiędzy miesiącem zapłodnienia a płcią dziecka – z większym prawdopodobieństwem spłodzenia chłopca pomiędzy wrześniem a listopadem i dziewczynki między marcem a majem. Jako matka syna mającego początki we wrześniu i córki z początkami w maju pozdrawiam serdecznie autorów tejże pracy. Z innych ciekawych rzeczy z płcią dziecka w badaniach koreluje także: – stanowisko i zawód ojca – mężczyźni na stanowiskach managerskich i w zawodach związanych z inżynierią częściej miewają synów – szerokością geograficzną – im dalej od równika tym trudniej o córkę – różnica jest minimalna, równa dziesiątym procenta, ale istotna statystycznie – atrakcyjnością fizyczną – atrakcyjne pary nieco częściej miewają córki – środowiskiem – w okolicach narażonych na duże dawki promieniowania lub skażenia chemiczne częściej rodzą się dziewczynki Pamiętajcie jednak, że w zasadzie we wszystkich wyżej wymienionych badaniach różnice były naprawdę minimalne sięgające od dziesiątych części procenta do maksymalnie kilku procent. Pamiętajcie też, że w większości przypadków dysponujemy li tylko jednym badaniem sprawdzającym daną korelację więc nie możemy niczego powiedzieć na pewno – hipotez i domysłów jest sporo, pomysłów jeszcze więcej, ale pewników brak. Nie zmienia to jednak faktu, że uzyskane dotychczas wynik mogą sugerować, że wbrew pozorom nie tylko „ślepy traf” decyduje o płci naszej latorośli. Być może macza w tym paluszki taka mnogość innych czynników, że ich wypadkowa jest póki co trudna do przewidzenia, zatem wszelkie magiczne sposoby na spłodzenie dziewczynki albo chłopca należy traktować bardzo z dystansem – no chyba, że bardzo wam zależy na dziewczynce to przenieście się w okolice o dużym skażeniu promieniowaniem, znajdźcie partnera, który ma 7 sióstr i nie jest managerem, bądźcie piękni, ale nie bądźcie młodzi, najlepiej niech matka się dużo stresuje, ale ma niskie ciśnienie, nie przejada, ale je dużo… magnezu i wapnia, a mało potasu, a ojciec dla pewności niech podwiąże prawy nasieniowód – wszak nigdy nie wiadomo czy Francuzi nie mieli racji, ewentualnie jeśli drastyczne metody wam obce to można też sięgnąć do Greków którzy podobno uważali, że jeśli mężczyzna w trakcie sami-wiecie-czego leży na lewym boku to bardziej prawdopodobne jest, że spłodzi córkę, a no i dla pewności teraz wybierzcie się do sypialni, bo wiecie – marzec-maj, potem będzie trudniej! Proste? Proste! Niezależnie jednak od mojego nabijania się, muszę przyznać, że dla mnie podróż przez te wszystkie dane była ogromnie fascynująca i sprawiła mi mnóstwo czystej, niczym nieskrępowanej frajdy z czytania o korelacjach o jakich fizjologom się nie śniło! Mam ogromną nadzieję, że wam również. Źródła dodam jutro, bo teraz muszę obiad zrobić 😛 Iza Małysz na ślubie córki, Karoliny Małysz, miała aż trzy sukienki - bordową, granatową i zieloną! Na poprawiny przebrała się w pomarańczową kreację. Jak wyglądała mama panny młodej? Karolina Małysz wzięła ślub. Adam Małysz na Instagramie pokazał zdjęcia W tę sobotę odbył się głośny ślub! Karolina Małysz, córka Adama Małysza, wzięła ślub! 23-latka poślubiła Kamila Czyża. Panna młoda miała przepiękną suknię ślubną z rozkloszowanym, tiulowym dołem zaprojektowaną przez Patrycję Kujawę. Najpierw zdjęciem ze ślubu pochwaliła się na Instagramie szczęśliwa mama panny młodej, Iza Małysz. No to już OFICJALNIE mam też SYNA ..!! - napisała. Później zdjęcia z imprezy pokazała też Justyna Żyła, która na weselu córki swojego kuzyna bawiła się z nowym partnerem. W poniedziałek popołudniu zdjęcie ze ślubu córki dodał na Instagram także szczęśliwy tata panny młodej, Adam Małysz! Wszyscy już dodali, a ja oficjalnie pochwalę się dopiero dziś. Chciałem przeżyć ten weekend na spokojnie i radośnie ! To były dwa przepiękne dni :) - napisał. #wesele#slub#corka#zona#maz#malzenstwo#impreza#imprezaweselna#pannamloda#panmlody#wedding#bride#wife#husband#daughter#dancing#weddingceremony#beautiful#beautifuldaughter - napisał na Instagramie. Jak Iza Małysz wyglądała na ślubie córki? A jak wyglądała na ślubie córki mama panny młodej? Iza Małysz miała na sobie aż trzy sukienki na wesele! Mama panny młodej na początek wesela założyła długą granatową suknię. W niej wyglądała bardzo elegancko. Potem przebrała się w zieloną sukienkę z błyszczącego materiału. Kreacja odsłaniała ramiona i miała asymetryczny krój - krótszy z przodu, dłuższy z tyłu. Ta sukienka była idealna do tańca, a Iza Małysz prezentowała się w niej elegancko i seksownie zarazem. Na zdjęciu, które dodała na Instagram, pozuje w trzeciej bordowej mini sukience. Tak kreacja podkreśliła jej zgrabne nogi. Jak Iza Małysz wyglądała na poprawinach? Gdyby tego było mało, dzień później odbyły się poprawiny. Ten dzień Iza Małysz postanowiła połączyć z treningiem tanecznym! Na poprawiny przyjechał Stefano Terrazzino, z którym tańczy w aktualnie trwającej 12. edycji "Tańca z Gwiazdami"! Tego dnia Iza Małysz zaprezentowała się w czwartej kreacji! Miała na sobie pomarańczowy garnitur z miękkiego materiału. Która sukienka na wesele Izy Małysz podobała ci się najbardziej? Iza Małysz na ślubie córki miała trzy sukienki! Jak wyglądała mama panny młodej? Zobacz zdjęcia! Źródło: AKPA Zobacz galerię 18 zdjęć Pierwszą część reportażu pokazywaliśmy w Uwadze! w ubiegłym tygodniu. Całość można zobaczyć TUTAJ>>>> Wstrząsające opowieści Dwie kobiety opowiedziały nam wstrząsające relacje ich córek. Trzy dziewczynki w wieku 9, 11 i 14 lat miał wykorzystywać wujek dzieci, brat ich matek. Z opowieści dziewczynek wynika, że trwało to od lat. - Dzieci nie mówią o konkretnych datach, ale mówią, że działo się to od początku ich wizyt u wujka. Miały wtedy 5 i 7 lat – przyznaje matka dwóch córek. Siostry 38-latka nie mogą sobie wybaczyć, że wcześniej nie zauważyły sygnałów, świadczących o tym, że dzieje się coś złego. - Przyjdzie pewnie taki czas, że córka mi wykrzyczy ten żal i pytanie, gdzie wtedy byłam, co robiłam, kiedy mnie potrzebowała. Co mam jej odpowiedzieć? Że ufałam bratu? – ubolewa druga z matek. Obie kobiety zgodnie podkreślają, że brat od zawsze miał bardzo dobry kontakt z dziećmi. - Był uśmiechnięty, wesoły. Idealny kandydat na męża, na tatusia. Miał podejście do dzieci, umiał się z nimi bawić, zagadać. Piekli razem ciasto, pizze, skakali na trampolinie, organizował im wycieczki. Zawsze było fajnie, nigdy nic złego się nie działo – opowiada matka dwóch córek. Okazuje się, że wujek miał wykorzystywać prawie każdą okazję, gdy zostawał sam z dziećmi. Szczegóły tego, co mężczyzna robił ich córkom, kobiety poznały podczas badania ginekologicznego dziewczynek. „Dziewczynka zgłasza, że wujek wielokrotnie głaskał, dotykał miejsc intymnych, zdejmował jej spodnie i samemu rozpinał spodnie. Zdarzało się to i w dzień, i w nocy.” Brak reakcji organów ścigania Zdruzgotane opowieściami i wynikami badań ginekologicznych córek kobiety, pod koniec sierpnia zgłosiły sprawę na policję. Mijały tygodnie, a mężczyzna dalej był na wolności. - Policjanci od razu powiadomili prokuraturę. Według wytycznych prokuratury, sprawę przekazano do Jeleniej Góry – mówi nadkom. Kamil Rynkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Policjanci twierdzą, że sprawę skonsultowali z prokuraturą we Wrocławiu, ale ta nakazała ją przesłać do Jeleniej Góry. Dziewczynki mieszkają we Wrocławiu, do przestępstw dochodziło także w tym mieście, więc sprawa wróciła. Stracono tym samym wiele dni śledztwa. - Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia-Fabrycznej ze sprawą zaznajomiła się 11 września 2020, a 14 września zostało wszczęte śledztwo. Czynności w tej sprawie zostały wszczęte bezzwłocznie – twierdzi Justyna Pilarczyk z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Już po zgłoszeniu sprawy na policję, naszą kamerą zarejestrowaliśmy małe dzieci na posesji mężczyzny, które mogły być pod jego opieką. Było to dwóch małych chłopców i 13-letnia dziewczynka. - Myślę, że krzywdził także inne dzieci, nie tylko nasze. Dowiedziałam się o trzech innych osobach. Dziś są już dorosłe. To trwa od lat – mówi siostra podejrzanego. W ostatnich dniach na komisariat w Jeleniej Górze zgłosiła się pełnoletnia już kobieta i zeznała, że w przeszłości była molestowana przez tego mężczyznę. - Nie wiem, co robi brat, ale pozostaje na wolności. Z tego, co wiem od rodziny, nic sobie nie robi z tego, co się stało – mówi matka poszkodowanych dzieci. 38-letni kawaler Wujek dziewczynek to 38-letni kawaler, który mieszka razem z matką. Żyje z gospodarstwa, hoduje kilka krów i kury. Jak podkreśla rodzina, mężczyzna nigdy nie miał dziewczyny, uchodził za samotnika. Od kilku tygodni się ukrywa. Rodzina odnalazła we Wrocławiu jego samochód. - Słyszałam, że brat uciekł. Ukrywa się, nie wiadomo gdzie. To informacje od krewnych. Mówią, że uciekł do lasu, ale nie wiem, ile w tym prawdy. Miał dużo czasu na zastanowienie się, co zrobić – mówi jedna z sióstr. - Ze względu na dobro śledztwa i małoletnich nie mogę podać szczegółów śledztwa i taktyki śledczej – komentuje prokurator Justyna Pilarczyk. Dziewczynki i ich rodziny objęte są opieką psychologiczną. Po naszej interwencji, dziewczynki zostały przesłuchane w sądzie. Prokuratura deklaruje kolejne działania. - Musi zostać ukarany za to, co zrobił. Skrzywdził dzieci. Jak mógł? – kończy matka pokrzywdzonych dziewczynek.

matka miała trzy córki